Byłam gotowa zrobić wszystko, by wciągnąć Michała do łóżka – mówi Anna, przypalając nerwowo papierosa. – Był taki delikatny, czuły, zupełnie inny od mojego ówczesnego męża. Wystarczyło, że na mnie spojrzał, a już robiło mi się mokro w majtkach. Jego język oraz członek były jak z bajki. Michał umiejętnie wykorzystywał swoje narządy i przy ich pomocy potrafił spełnić każde moje marzenie. I dobrać się akurat do tych miejsc, w których chciałam poczuć „łaskotanie”. Wtedy wpadałam w sexualny amok, który pochłaniał mnie bez reszty i zapominałam o całym świecie. Ale Michał okazał się świnią. Bez skrupułów wykorzystał moją miłość. Zabierał mnie na perwersyjne prywatki, na których musiałam ustami obrabiać kutasy jego kumpli. Gdy zaczął kasować szmal za wypożyczenie mnie koleżkom, znalazłam się na skraju załamania nerwowego – opowiada kobieta. Koleżance Anny udało się skłonić ją, by poszła do psychologa i podjęła terapię. – Tam uświadomiłam sobie, że to nie była miłość, tylko uzależnienie seksualne od faceta. Po pewnym czasie zdołałam się od niego uwolnić, ale moje małżeństwo ostatecznie się rozpadło. Historia Anny jest klasycznym przykładem seksualnego posłuszeństwa. Oznacza ono emocjonalne uzależnienie się od partnera, dobrowolne podporządkowanie się mu aż do całkowitej rezygnacji z własnego „ja”. Większość ludzi kręci tylko z niedowierzaniem głową, gdy słyszy takie historie. Nie potrafią sobie wyobrazić, że komuś może się przytrafić coś podobnego. Lecz doświadczona psychoterapeutka, dr Marta Hen, ostrzega: – W przypadku szczególnie lubieżnych doświadczeń i przeżyć związanych z zaspokajaniem potrzeb seksualnych nawet osoby, które nie mają skłonności do uzależnień, mogą popaść w swego rodzaju nałóg i stać się całkowicie posłuszne swojemu kochankowi. Natalia, nauczycielka i matka dwojga dzieci, też do niedawna nie zdawała sobie sprawy z tego, jakie mroczne namiętności drzemią w jej ciele. – Miałam aferę z konserwatorem naszej szkoły. To był właściwie obleśny i niewykształcony typ. Ale ta jego gburowatość, prostota i męska siła, którą emanował, zafascynowały mnie. Kiedyś na długiej przerwie przyszedł do mojego gabinetu, by uszczelnić okno. Stanął na parapecie, i zamiast zabrać się za robotę, zaczął gapić się w mój dekolt. Muszę przyznać, że wtedy poczułam się atrakcyjna. Nie nakrzyczałam na tego konserwatora, nie oburzyłam się nawet. On pewnie uznał, że też mi się podoba. Wskoczył na mnie jak zwierzę, wykorzystał mnie! Potem traktował jak kawał mięsa. Im bardziej brudny i perwersyjny był sex z nim, tym bardziej się od niego uzależniałam. Mój mąż osiwiałby, gdyby wiedział, jakie ja rzeczy wyprawiałam z tym prostakiem. Sam jest taki porządny, że w życiu nie przyjdzie mu do głowy poprosić, abym mu wzięła do ust. Waldek natomiast po prostu złapał mnie za głowę i wpakował mi kutasa do buzi. Potem kazał wylizać mu tyłek, a na koniec spuścił mi się na twarz. Nie wiem, jak to się wszystko skończy. Całkowicie mnie omamił! Tragiczny przypadek uzależnienia seksualnego? Niektórzy eksperci w to wątpią. Psycholog, dr Gabriela Biernacka, widzi to następująco: – Dla niektórych kobiet „posłuszeństwo” czy też rodzaj uzależnienia się od mężczyzny jest tylko wymówką. W ten sposób usprawiedliwiają swoje seksualne eskapady i chęć zaspokojenia potrzeb. Zwłaszcza kobiety z tzw. dobrych domów mają czasem skłonności do pozornego przyjmowania roli poddanej. Tak wykorzystują okazję do spełnienia skrywanych i tłumionych fantazji seksualnych, i – według własnego mniemania – nie ponoszą odpowiedzialności za swoje „zbereźne” myśli i czyny. Mają po prostu czyste sumienie. Wina nie leży po ich stronie, bo przecież niejako wpadły w nałóg… Seksualne uzależnienie – to prawdziwe – zdarza się także w męskim świecie. – Dzięki Lucynie miałem wrażenie, że w łóżku jestem najlepszy! – mówi Daniel, który do tej pory nie pozbierał się po rozstaniu ze swoją przyjaciółką i od trzech lat nadal jest singlem. – Wcześniej czułem się jak fagas, który nie jest w stanie zaspokoić żadnej kobiety. Już myślałem, że jestem impotentem. Potem jednak spotkałem tę panienkę, która zrobiła ze mnie mistrza łóżka. Jak ja ją rżnąłem! Na stojąco, leżąco, wisząco. A ona piszczała z zachwytu! W przypadku Daniela można się doszukać typowych cech nałogu seksualnego, które zauważył już słynny psychiatra Zygmunt Freud: „Sexualne posłuszeństwo zaczyna się, gdy mężczyzna dzięki poznanej kobiecie pokonuje psychiczną impotencję i od tej pory uzależnia się od niej”.
-
Najnowsze komentarze
kazik on Moja koleżanka jolka on ZAPROSZENIE NA CZEREŚNIE jaro on Moja koleżanka dagmara on Blondynki są niebezpieczn… ewa on Morderstwo dziwki
Swobodny dostęp do łechtaczki będzie miało się w pozycji „na pieska” i od tylu na łyżeczkę. Sprawdza się też pozycja, w której kobieta leży płasko na łóżku, a mężczyzna klęczy na podłodze pomiędzy jej nogami. Jak ma się pieścić łechtaczkę swojej dziewczyny, można uzyskać tylko od niej. Nie ma jednej recepty jedne kobiety lubią bezpośredni nacisk na ten wrażliwy organ, chociaż dla większości pań jest to zbyt mocna stymulacja, która wręcz przyprawia je o nieprzyjemne doznania, dlatego wolą masaż napletka łechtaczki (czyli nieco wyżej niż sama łechtaczka).
W jakich pozycjach mężczyzna może kochać się z niepełną erekcją? Najlepszy jest do tego tzw. układ ginekologiczny. Kobieta kładzie się na blacie stołu lub biurka z biodrami umiejscowionymi jak najbliżej krawędzi mebla. Rozchyla nogi i opiera je na dwóch ustawionych po bokach krzesłach. Mężczyzna staje naprzeciwko. Jego penis znajduje się mniej więcej na wysokości wejścia do pochwy. Partner pieszczotami podnieca kochankę tak, by jej pochwa zwilgotniała. Po czym może przystąpić do stosunku, nawet z niepełną erekcją, która pod wpływem stosunku powinna się wzmocnić.
Wazektomia polega na przecięciu jednego lub obydwu nasieniowodów, co powoduje, że plemniki nie wydostają się na zewnątrz. Efekt antykoncepcyjny jest zatem 100-procentowy. Po zabiegu mężczyzna ma normalne wytryski, tyle że nie zawierają one plemników. Ejakulat składa się głównie z płynu wytwarzanego w prostacie, a ten pozostaje nienaruszony. Popęd płciowy i jakość erekcji pozostaje bez zmian – zależą od poziomu testosteronu produkowanego przez jądra, a te też nie są naruszane podczas zabiegu. Podobnie jest z odczuwaną przyjemnością – nic się nie zmienia.
Coś dla pań, które lubią ssanie, masowanie i wibrowanie (hmm… A czy któraś nie lubi?). Mamy tu do czynienia z wymyślnym urządzeniem, które łączy wszystkie te funkcje. Niewielką przyssawkę przykłada się do całej powierzchni krocza w ten sposób, by wystający języczek dotykał łechtaczki. Potem pompką wysysa się powietrze (w wyniku tego zabiegu łechtaczka powiększa się i staje niezwykle wrażliwa na bodźce dotykowe) i jednocześnie uruchamia wibrowanie. Taki zmasowany atak na kobiecą intymność gwarantuje dużą satysfakcję i orgazm za orgazmem. Po osiągnięciu szczytu rozkoszy wystarczy tylko trochę poczekać i znowu zacząć się na niego wspinać…
Prezerwatywy mające przedłużać stosunek są nawilżone środkiem, który miejscowo znieczula członek – mężczyzna potrzebuje więc więcej czasu, by osiągnąć orgazm, bo jego penis jest mniej podatny na tarcie. Trzeba jednak pamiętać o tym, że każdy mężczyzna może reagować na taki środek inaczej i niekoniecznie on zadziała. Natomiast nawet jeśli tak się stanie będzie można dłużej się kochać ze swoją partnerką, nie znaczy to wcale, że ona osiągnie orgazm pochwowy. Być może dziewczyna potrzebuje po prostu stymulacji łechtaczki, by móc szczytować. Zaledwie co trzecia kobieta przeżywa orgazm podczas sexu bez dodatkowego drażnienia łechtaczki. Dlatego lepiej nie skupiać się usilnie na orgazmie pochwowym, a na orgazmie ogólnie.
Mimo że nawet w języku medycznym poprawne jest używanie terminu złamanie prącia, do faktycznego złamania nie dochodzi, gdyż męski penis nie posiada kości. Tym niemniej, towarzyszący przykremu zdarzeniu charakterystyczny trzask silnie kojarzy się właśnie z tego typu uszkodzeniem. Do urazu dochodzi tylko, kiedy członek znajduje się w stanie erekcji, Zazwyczaj ma on miejsce w trakcie wykonywania niebezpiecznych akrobacji sexualnych, kiedy prącie zostanie nadwyrężone lub przygniecione dużym ciężarem. Ma to miejsce zwłaszcza podczas gwałtownych i niespodziewanych zmian pozycji podczas stosunku. Znane są także przypadki forsownej masturbacji, która skończyła się nieszczęśliwie. Nie można również wykluczyć, że do wypadku dojdzie podczas snu, ale takie sytuacje są nadzwyczaj rzadkie.
Drezno (Niemcy). Wschodnia część Niemiec nawet 18 lat po zjednoczeniu kuśtyka ekonomicznie i kulturalnie za zachodnią. Podobnie jest z sexem w byłej RFN i NRD. Po jednej stronie mamy legalne burdele, często nawet sponsorowane przez państwo i niemieckiego robotnika, który w niedzielne popołudnia zostawia pieska na smyczy przed wejściem do różowego przybytku, by zmniejszyć ciśnienie w jądrach. Po drugiej zaś, wschodniej stronie, działają te same „sex-kluby”, ale klientów jakoś mniej… A gdy nawet zdecydują się zabawić w towarzystwie kurewek, to tak, by nie dowiedzieli się sąsiedzi. Stąd też we wschodnich Niemczech nie brakuje gości, którym sperma wylewa się uszami.
A ja w żadne sex uzaleznienie nie wierzę. Codziennie zaliczam pornola i zabawiam się z moim facetem i jakoś nie widzę w tym żadnego problemu!